Pierwszy lipca, rok dwa tysiące jedenssty.
Spotknie zostało ustalone tydzień przed. Gdy byłam coraz bliżej piątku, zaczynałam się corz bardziej stresować, serce waliło jak szalone. Teraz już wiem,że niepotrzebnie :) Pierwszy raz w życiu doświadczyłam tak pięknego uczucia, czułam się conajmniej wniebowzięta :D Powiem tylko tyle,że nie żałuję tego dnia,naprawdę! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz